Ludwik Witold Paszkiewicz urodził się 21 października 1907 roku w Woli Gałęzowskiej. Uczęszczał do gimnazjum o profilu matematyczno-przyrodniczym w Lublinie, a po zdaniu matury kontynuował naukę na Politechnice Warszawskiej, a następnie Politechnice Lwowskiej.

Po ukończeniu szkoły odbył służbę wojskową, w trakcie której odbył kurs dla podchorążych rezerwy i zainteresował się lotnictwem. Wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa, ukończył ją jako drugi na liście absolwentów VIII promocji. 15 października 1934 roku promowany na podporucznika. Otrzymał przydział do 112 eskadry myśliwskiej. W 1937 awansował na stopień porucznika, a w 1939 został dowódcą eskadry.

18 maja 1940 roku został wydany rozkaz, na mocy którego został utworzony klucz frontowy pod dowództwem Paszkiewicza. Skierowano go do francuskiej jednostki stacjonującej w Amiens, ale jednostka francuska stacjonowała już gdzie indziej. Po wielu perypetiach Polacy dołączyli do Francuzów w Villacoublay. Podczas Kampanii Francuskiej Paszkiewicz wykonał 33 loty, z czego 18 to loty bojowe. W ich czasie ani razu nie zetknął się z nieprzyjacielem.

Do Anglii ewakuował się wraz z dywizjonem 1/145 z portu La Rochelle. Na Wyspy Brytyjskie przybył 21 czerwca. Zaraz po przyjeździe znalazł się w Blackpool, ale już 2 sierpnia przydzielono go do 303 dywizjonu myśliwskiego. Podczas lotu szkoleniowego 9 sierpnia rozbił Hurricane’a, a 31 sierpnia, w trakcie lotu ćwiczebnego, odłączył od formacji i zestrzelił niemiecki samolot. Do 26 września strącił 5 kolejnych maszyn przeciwnika. Fiedler o jednej z jego akcji pisze tak:

„Inicjatywę i dowództwo objął porucznik Paszkiewicz, dowódca drugiego klucza. Myśliwiec doświadczony i żołnierz równie wzorowy, jak energiczny. Kiwając skrzydłami na znak dla idących za nim myśliwców, Paszkiewicz ze swym kluczem wyrwał się zdecydowanie z szyku, skręcił w prawo i równocześnie znurkował: bombowce były niżej o kilkaset metrów i już prawie w tyle za dywizjonem. Natychmiast za Paszkiewiczem szurnęli porucznicy Henneberg i Urbanowicz z trzecim i czwartym kluczem i tak samo jak on skręcili. Pierwszy klucz, kapitana Forbesa, na szczęście w czas spostrzegł manewr towarzyszy i zawrócił, ciągnąc teraz jako ostatni za innymi.

[…]

Zrobiła się straszna siekanina. Rąbanie na całego, prucie całej wyprawy. Masakra, jakich mało było w dziejach walk powietrznych. Pierwszy dopadł klucz Paszkiewicza, dopadł do ostatnich bombowców. Klucz Urbanowicza wżarł się w prawy bok nieprzyjaciela. Klucz Henneberga wżarł się w jego lewy bok. Klucz kapitana Forbesa uderzył w przednie szyki. Wzięli wroga ze wszystkich stron. Dwanaście wściekłych szerszeni o zabójczym żądle. Dwanaście namiętnych ogarów szarpiących cielsko odyńca.

Rozszarpali cielsko.

Pierwszy dornier zaraz na wstępie buchnął płomieniem od pocisków porucznika Paszkiewicza. Z lewej strony sierżant Szaposznikow ściął drugiego dorniera. Tymczasem z prawej strony: trzeciego — sierżant Stefan Wojtowicz. Czwarty bombowiec, zaatakowany przez podporucznika Łokuciewskiego, „pękł jak bańka”. Piątego „skosił” podporucznik Jan Zumbach. Potem dwóch myśliwców z pierwszego klucza, Kanadyjczyk Forbes i Kazimierz Daszewski, równocześnie zrąbali dwa dorniery. A tymczasem Urbanowicz zapalił nowego bombowca, Paszkiewicz zatłukł swą drugą ofiarę i Wojtowicz strącał także swego drugiego.

Odbyło to się wszystko niezmiernie szybko, sprawnie, niemalże z wdziękiem. Sportowo. Dorniery spadały z powietrza jak kuropatwy ze stada. Niektóre w dubletach.”

27 września 1940 roku sam został zestrzelony i zginął w swoim samolocie, rozbijając się w miejscowości Borough Green. Pochowany 2 października na cmentarzu w Northwood.

Pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana i odznaczony Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych oraz brytyjskim Distinguished Flying Cross.

Karolina Myszka

0