Problem z nazewnictwem – o czym mówimy?

Już na samym początku, a nawet w samym tytule, chciałam od razu Cię poinformować – to nie jest książka o Górze Błogosławieństw. W sumie ciężko powiedzieć dlaczego, ale okładka i sam tytuł – „Góra obietnic” – od razu przywiodły mi na myśl Kazanie na Górze i wspaniałe błogosławieństwa.

Jak duże było moje zaskoczenie, gdy już na wstępie okazało się, że to książka o Dziesięciu Przykazaniach, w której ojciec Adam Szustak odkrywa przed czytelnikami inną perspektywę odczytania Dekalogu. Nie ma co ukrywać, większości z nas przykazania kojarzą się ze zbiorem Boskich nakazów i zakazów. Nawet, jeśli je traktujemy jako wypływające z miłości rodzicielskie pouczenia to reagujemy na nie równie alergicznie jak rozżalone dzieci, gdy mama woła by nie ruszać piekarnika albo gdy tato nie daje użyć piły.

Spotkałam się też kiedyś z określeniem wywodzącym się z tradycji żydowskiej – Dziesięć Oświadczeń. Mimo, że brzmi bardziej prawniczo od obietnic, wydaje się, że poniekąd są to dość zbieżne spojrzenia. Bo mimo wszystko jest to spotkanie dwóch przyjaciół, którzy dyskutują o swojej relacji i najważniejszych kwestiach moralnych. Mojżesz spotyka się Bogiem w twarzą w twarz i ustalają takie Dziesięć Orzeczeń Rzeczy lub Słów. Oczywiście, można też zgodnie z tradycją rabiniczną przetłumaczyć je jako Dziesięć Dekretów Boga, ale Bóg zbyt szanuje naszą wolną wolę, by nam cokolwiek narzucić.

Ojciec Adam Szustak pokazuje nam jeszcze inną możliwość spojrzenia na przykazania. „Góra obietnic” to książka o dziesięciu przykazaniach jako Bożej obietnicy, które mogą pomóc w życiu chrześcijanina.  Zresztą książka ta nie tylko mówi o obietnicach Boga, ale uświadamia też jak wiele obietnic składamy Bogu i jak je – lepiej lub gorzej – wypełniamy w naszym życiu skłaniając nie tyle do refleksji co do konkretnego działania. Jego obietnice się spełnią, jeśli z miłością będziemy próbować się trzymać ustaleń z tej góry, ukrytej za chmurą. Ustaleń spisanych przez przyjaciół, których łączy niesamowicie silna więź i bliska relacja. Taką właśnie przyjaźń Bóg chce budować z nami.

Jak wprowadzić Boże obietnice w życie?

Tłumaczyć i rozumieć można zatem Dekalog różnorako, trzymajmy się jednak odczytania go jak ojciec Adam Szustak – czyli jak Bożych obietnic. Bóg składa obietnice z tej zachmurzonej góry każdemu z nas. Co możemy zrobić, żeby się spełniały? O tym właśnie jest „Góra obietnic”, która na konkretnych przykładach z życia pokazuje jak możemy polepszyć naszą relację z Bogiem, pogłębić wiarę i polepszyć jakość życia (nie tylko duchowego!).

“Góra obietnic” radykalnie zmienia myślenie o przykazaniach. Mimo, że jest króciutka i pisana prostym językiem, porusza kilka ciężkich tematów i skłania do refleksji. Pokazuje, że podejście do dekalogu często cechuje płytkość, schematyzm i samozadowolenie pozostałe pewnie jeszcze z czasów szkolnych. Przecież prawdopodobnie większość z nas nigdy nikogo nie zabiła?

Autor potrafi zaskoczyć swoimi przemyśleniami oraz nie tak oczywistym, świeżym spojrzeniem na dekalog. „Góra obietnic” ojca Szustaka nie jest zawiła i pozytywnie nastawia do życia i wiary, jednak jest na tyle głęboka i trudna do wdrożenia w życie (to już nie jest podręcznikowy zbiór prostych wskazówek!), że z pewnością warto do niej wracać. Dlaczego? Ponieważ treści mimo, że zwięzłe są bardzo bogate i istotne, i każdy następny raz pozwoli na odkrycie czegoś nowego. W dekalogu, w swoim życiu lub w swojej relacji z Bogiem.

"Góra obietnic" Adama Szustaka na biurku, ikona Jezusa Chrystusa

Czy warto czytać „Górę obietnic”?

Jedyne czym ojciec Adam Szustak nie zaskakuje to układ treści, który zresztą bardzo sobie cenię. W „Górze obietnic” mamy wprowadzenie, dziewięć rozdziałów (po rozdziale na jedno przykazanie, przykazanie IX i X zostały połączone) oraz podsumowywujące, zwięzłe zakończenie. Zbudowane są jak zawsze: najpierw mamy cytat z Pisma Świętego, a później w oparciu na nim tłumaczenie konkretnych wydarzeń, słów, znaczenia, by na koniec odnieść wszystkie piękne słowa do naszego codziennego życia.

„Góra obietnic” jest pod tym kątem typową książką ojca Szustaka, który wyjaśnia trudny tekst i analizuje fragmenty Pisma Świętego na wszystkie możliwe sposoby nadając mu jasność i współczesny kontekst. Każda obietnica, każde przykazanie jest wyjaśniane w perspektywie relacji z ludźmi, z Bogiem, jak najbardziej zrozumiale. Daje możliwość, by zastanowić się nad tym co już mamy w swoim życiu i co z tym robimy. Przeanalizować jak odnosimy się do siebie, do rzeczy i ludzi, a także jak modlimy się i traktujemy Boga. Wszystko to jest bardzo konkretne, i w tym dostrzegam największą wartość pozycji.

Książka ma zaledwie 148 stron, więc słów jest niewiele, ale są mocne, znaczące i ważne. Warto się z nimi zapoznać i dać sobie szansę na zrewidowanie swojego podejścia do Dziesięciu Przykazań.

Katarzyna Ragan

 

0