Mamy to szczęście, że żyjemy w Polsce: kościoły i Msze odprawiane są niemal wszędzie, nie trzeba daleko dojeżdżać, długo czekać na księdza, nie jesteśmy prześladowani, jest powszechny dostęp do Pisma Świętego a także prasy i książek katolickich. Jednak każdy zetknął się z sytuacjami, gdy bliscy odchodzą od wspólnoty Kościoła: rodzina lub przyjaciele. „Mamo, nie wierzę w Boga”, „Nie rozmawiajmy o wierze i religii”, „Odrzucam Kościół”, a czasem i gorsze sformułowania słyszymy coraz częściej.

Nasze reakcje bywają różne i choć wszystkie są zrozumiałe, nie wszystkie niestety są trafne. Doskonale o  tym pisze Theresa Altheia Noble FSP w książce „Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę”. Jest to swoistego rodzaju deska ratunkowa odpowiadająca na pytanie – co robić w takiej sytuacji?. Przedmowa ojca Dave’a Dwyera jest prosta i w skrócie opisuje nasze zmagania i emocje oraz fakt jak bardzo potrzebujemy takiej książki, która dobrze przedstawia problem porzucanej wiary i analizuje proces powrotu bliskiej osoby na łono Kościoła.

Jak katoliczka przestała wierzyć a ateistka uwierzyła w Boga

„Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” to naprawdę dobry przewodnik o tym w jaki sposób zbliżyć się do przyjaciół i rodziny, którzy wydają się oddaleni od Kościoła. Wielką zaletą tej książki jest to, że jest napisana językiem prostym i konkretnym, a nie jest rozprawą naukową z ciężkimi do zrozumienia pojęciami.

Jest bardzo życiowa, o czym świadczy sam pierwszy rozdział, w którym siostra Theresa Aletheia Noble opowiada nam swoją historię: od pobożnego dziecka, poprzez bycie inteligentną ateistką i proces nawracania, aż wreszcie do odkrycia powołania do życia zakonnego. Co więcej, wykorzystuje swoją historię jako tło przez całą książkę, aby nauczyć nas, jak przywracać innych do wiary.

„Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” ma nieco ponad 200 stron treści od nawróconej siostry zakonnej, na które się składa 12 rozdziałów mówiące m.in. o pokorze, sile cierpienia i modlitwy, szacunku, miłości i słuchaniu Ducha Świętego. Co ciekawe, po epilogu znajdziemy jeszcze ciekawy aneks zawierający różnorodne i piękne modlitwy.

Jak z miłością przywracać ludzi do wspólnoty wiary?

O ile pierwszy rozdział książki jest osobistym zapisem doświadczeń i drogi Autorki, tak w drugim bardzo dokładnie jest wytłumaczone co jest najważniejsze kiedy ewangelizujemy tych, którzy nie są już w Kościele. Może to charyzma? Spora wiedza teologiczna? Przejście kilku pielgrzymek? Skądże! Theresa Altheia Noble w „Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” bardzo mocno podkreśla i uczy nas, że musimy być przede wszystkim pokorni.

Nie jesteśmy w stanie narzucić nikomu naszych przekonań. Co więcej, para-nauczycielskie przemówienia i nawoływania zazwyczaj mogą przynieść odwrotny skutek i oddalać naszych bliskich jeszcze dalej od nas i od Kościoła. Co w takim razie robić? Musimy im współczuć i zrozumieć ich osobistą sytuację. Na szczęście „Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” to dobry przewodnik mówiący o tym, w jaki sposób zbliżyć się do rodziny i przyjaciół, którzy wydają się najbardziej oddaleni od Kościoła. Pokora jako mocny fundament, dawanie przykładu w codziennych sytuacjach, poszanowanie wolnej woli i modlitwa to jest to co – mocno upraszczając – zaleca siostra Theresa Aletheia Noble. Sama była ateistką, więc raczej wie o czym mówi, zwłaszcza, że w książce często cytuje Pismo Święte, więc żywię nadzieję, że wszystko to również kierunkowskazy od Boga.

Mozolna praca nad… sobą

Jak więc łatwo zauważyć, Theresa Aletheia Noble w książce „Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” podkreśla, że nawracanie bliskich należy zacząć właśnie od siebie. Od pracy nad sobą: nad pokorą, nad modlitwą, nad tym co siedzi w nas. Autorka zachęca nas do obserwacji swoich emocji, które nam towarzyszą w dążeniu do przywrócenia naszych bliskich do Kościoła. Należy pamiętać, że nie jest to żaden konkurs „Kto więcej/lepiej nawróci” ani „Kto ma rację”, a mając szczere chęci nie należy się zniechęcać ani frustrować a raczej trwać i ufać.

Modlitwa jest głównym narzędziem przywracania naszych przyjaciół i członków rodziny do wiary, i oczywiście czasem może to być frustrujące. Niektórzy mogą oczekiwać, że powrót ich bliskich na łono Kościoła to przede wszystkim kwestia Boga, Jego łaski, i gdy nic się nie zmienia po miesiącu to mogą to przyjąć w niewłaściwy sposób – zniechęcić się, zobojętnieć albo również zacząć wątpić. Czasami też, można się uciekać do niezdrowych zachowań, takich jak agresywne działanie lub odcinanie mające wymusić zmianę – również żadne z tych podejść nie zadziała.

„Ukochany marnotrawny. Kiedy Twoi bliscy porzucają wiarę” pokazuje, że nie możemy porzucić choćby modlitewnej walki, nie powinniśmy tracić nadziei, a porzucenie naszej własnej praktyki wiary, chwilowo odwracając uwagę od emocji i poczucia beznadziei, ostatecznie i tak doprowadzi do większej rozpaczy i tylko zwiększy prawdopodobieństwo, że nasi bliscy nie wrócą do Kościoła.

Zatem powinniśmy dzielić się miłością i okazywać współczucie. Dawać wierny przykład i polegać na modlitwie. W książce znajdziemy całą przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32), co zresztą sugeruje tytuł. A siostra Theresa Aletheia Noble sugeruje, że podobnie jak syn marnotrawny, który wreszcie, pod koniec, z samego dna, wraca do ojca, tak samo w odpowiednim czasie, z pomocą Ducha Świętego, nasi ukochani marnotrawni powrócą do Boga. I nigdy nie wolno nam rezygnować z nadziei, że któregoś dnia to nastąpi.

Podsumowując

Dla kogo jest ta książka? Uważam, że dla każdego. W obecnych czasach powinna to być lektura dla każdego katolika. To, co osiąga siostra Theresa Aletheia Noble to podręcznik misji służący ewangelizacji na wzór papieża Franciszka wśród naszej własnej rodziny i przyjaciół. Warto go poznać, mimo, że wdrożenie wszystkiego w życie wydaje się (i zapewne będzie) bardzo ciężkie. Jednak lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, zwłaszcza, że ta wiedza wydaje się bardzo praktyczna i potrzebna. I tak jak jest zacytowane na odwrocie okładki i w każdym opisie książki: „To mozolna praca […] Możemy mieć jednak pewność, że zarówno dla naszych bliskich, jak i dla nas samych zawsze lepiej jest podjąć próbę, niż tego nie zrobić”. Także do dzieła!

 

Katarzyna Ragan

0