Pierwsze, co usłyszałam o „Wilkach dwóch. W obronie stada” o. Adama Szustaka i Roberta Litzy, to właśnie to, że to męska książka. Dobra zwłaszcza dla ojców, i tych świeżo upieczonych i tych z nieco dłuższym stażem. To prawda, dostawszy ją w swoje ręce, nie mogę się nie zgodzić z tą tezą. Jednak mam inne wrażenie, które wychodzi na pierwszy plan. Tak silne, że nie mogłam się przemóc by o tym nie napisać. Nie mogłam „od tak” uciec od swojej najbardziej naturalnej perspektywy. Kobiecej perspektywy.

Co nas kręci

Co może być, dla nas, kobiet, takiego nadzwyczajnego w rozmowie dwóch mężczyzn? Jakbyśmy nie słyszały tego na co dzień, od naszych kolegów, współpracowników, braci, wujków… Myślę, że nie emocjonują nas specjalnie te o nowym samochodzie wujka Ryśka, czy perypetiach w Wiśle Kraków.  Wybaczcie to uproszczenie, zdaję sobie sprawę, że co niektóre z nas to może zainteresować. Ale, ale, istnieje taki rodzaj męskich konwersacji, który ma na nas zdecydowanie większą siłę rażenia. Co takiego mam na myśli?

 

Męskie rozmowy o rzeczach prostych i trudnych zarazem. O prostych, nie znaczy tu o „łatwych”, lecz takich, które są naszym, czasem czerstwym, chlebem powszednim. Dotykają nas, czy tego chcemy, czy raczej częściej nie chcemy. A „trudnych” znaczy już tyle, co dosłownie przez to rozumiemy. To obejmuje wszystko, z czym przychodzi nam się zmagać. Nie tylko w jakichś wyjątkowych sytuacjach i nie tylko panom. Mowa tu choćby o zazdrości, nieczystości, wychowywaniu dzieci, wierności, chorobach, woli Bożej czy kryzysach.

Dobrze jest zobaczyć

Adam Szustak i RobertLitza Friedrich. Dominikanin i muzyk rockowy. Dwóch doświadczonych życiem facetów, którzy twardo stąpają po ziemi, dzieli się z nami swoimi zmaganiami. Bez lukru, bez udawania, że jest cacy, jak nie jest. Nie ściemniają, że mają receptę na wszystko. Kawa na ławę kładą swoje porażki i lekcje życiowe, które z nich wyciągnęli. Dobrze jest nam, kobietom, zobaczyć takich mężczyzn. Takich, którym się chce, których to wszystko obchodzi. Którym zależy. Którzy chcą stanąć w obronie stada.

Zero sielanki. W książce „Wilki Dwa. W obronie stada” dostajemy coś, do czego ciężko pretendować komedii romantycznej ( nawet tej z Ryanem Goslingiem ;). Dostajemy ukojenie. Takie płynące z serca, które walczy, by kochać.

Agata Burghardt


 

Polecane produkty

 

0